środa, 16 sierpnia 2017

Ewolucja :)

        Witajcie :)) Długi weekend za nami, pogoda znowu nas rozpieszcza:) Pisałam Wam już o odkrytej przeze mnie Wyspie Skarbów. Na wysepkę zaglądam codziennie i gromadzę nowe skarby:) O nich opowiem w kolejnych postach. Dziś chciałam pokazać Wam ewolucję pewnego mebla, który trafił do mnie jakiś czas temu. Chciałam pokazać Wam drogę jaką przebył on, by osiągnąć swój ostateczny kształt. 
       Mebel ten kupiłam ponieważ: był z drewna, w dobrej cenie i blisko. Jednym słowem same plusy:) Sprzedawca cały czas obniżał cenę i jeszcze oferował gratis, musiałam mebel przygarnąć:) Kiedy wypakowałam go z samochodu, zastanawiałam się co z nim zrobić. Planowałam, że będzie stolikiem, ale okazał się za wysoki i nie wyglądał fajnie. Postanowiłam wykorzystać go jako regał na książki. Tak też się stało i przez kilka miesięcy, stał w naszym salonie pełniąc taką funkcję. Wszystko się zmieniło, gdy potrzebowaliśmy szafki pod telewizor, mebelek powędrował na inną ścianę i okazało się, że jest za niski:( Akurat wtedy mój mąż robił stolik i zostały mu kawałeczki tralek, które zagarnęłam i przymocowałam do mebelka. Kolejny etap, to przymocowanie ozdobnej listwy, którą kupiłam dawno temu, oczarowana jej kształtem:) Surowość drewnianej listwy w połączeniu z bielą początkowo bardzo mi odpowiadała, jednak po kilku tygodniach, widok ten zaczął mnie drażnić i zdecydowałam się na malowanie. Takim to sposobem, kilka deseczek stało się dostojną szafką pod telewizor. Myślę, że w takiej formie posłuży nam przez pewien czas, ale wiem, że to nie koniec jej wędrówki po domku:) 
       Tak prezentuje się w swojej najwyższej (obecnie) formie ewolucji:) 




A tak było...







Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za wszystkie komentarze. W świecie, w którym większość deklaruje notoryczny brak czasu, ogromnie cieszy fakt, że ktoś znajduje chwilę, by się zatrzymać, przeczytać i jeszcze napisać kilka słów:) Naprawdę, Wasze komentarze dają mi pozytywnego kopa do dalszych poczynań domowych:)


wtorek, 8 sierpnia 2017

Stojak na gazety

               Witajcie:) Tydzień afrykańskich upałów za nami. Aura na zewnątrz nie sprzyjała twórczym zajęciom. Mój termometr chciał uciekać z okna :) Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo źle znoszę upały. Opowiem Wam jak działa na mnie wysoka temperatura...
              W czasie jednego z upalnych dni, zupełnie przypadkowo, trafiłam na fajne miejsce w internecie. Znalazłam sklep ze starociami, który w swojej ofercie ma różne cudeńka. Dodatkowo sklep oferuje wysyłkę. To jest, to, co lubię najbardziej:) Od razu zobaczyłam wiele pięknych rzeczy i gdyby nie to, że staram się oszczędzać na coś DUŻEGO, to już wydałabym sporo. Nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam piękny stojak na gazety. Od jakiegoś czasu chodził za mną taki stojaczek, ale zawsze z tyłu głowy było, że są ważniejsze rzeczy. To ten upał skłonił mnie do zakupu:) mój mózg z przegrzania przestał racjonalnie myśleć i analizować. Taki stan skłonił mnie do nieprzemyślanego, nieracjonalnego, niepotrzebnego zakupu ;))) O ja biedna:)  Z niecierpliwością czekałam na paczuszkę.  Kiedy do mnie dotarła i ją otworzyłam to...... stwierdziłam, że stojaczek jest jeszcze ładniejszy niż na zdjęciu, a co najlepsze jest duży i pomieści sporo:) Tak prezentuje się w salonie.








             Jak już pisałam w poprzednim poście uwielbiam takie miejsca, jak sklepy ze starociami, giełdy i portale aukcyjne. Dlatego sklep ten przypadł mi go gustu. Codziennie około godziny 12 właścicielka udostępnia kilkanaście zdjęć z różnymi rzeczami i rozpoczyna się walka, kto pierwszy ten lepszy:) Pani bardzo szybko odpowiada na zadawane pytania i w ciągu kilku minut można stać się posiadaczką kilku skarbów ;) Sklepik jest prawdziwą wyspą wspaniałości. Czekam teraz na kolejne gorące dni z niecierpliwością :) Powiem tylko, że weekend też był upalny i odwiedziłam kilka sklepów:)), ale o tym innym razem.  Pozdrawiam cieplutko :)

poniedziałek, 31 lipca 2017

Wyszperane

        Witajcie Kochani, w ten upalny poranek:) Dziś pokażę Wam moje małe znalezisko.
Uwielbiam wszelkiego rodzaju giełdy staroci, wyprzedaże garażowe, portale ogłoszeniowe. Często na nie zaglądam i wyszukuję perełki, których pozbywają się inni. Tak w moje łapki wpadło już kilka mebelków i mój wymarzony kredens:) 
       Jakiś czas temu wybraliśmy się na giełdę staroci (tylko popatrzeć). Najbardziej lubię szperać na stoiskach typu: Pan ma wszystko na ziemi, a najlepiej jeszcze w błotku:) Właśnie w takim błotku, (dosłownie błocie) znalazłam moją nową tackę. Taca leżała pośród innych rzeczy, a nad nią krążyły dwie Panie. Na moje szczęście zniechęciło je błotko:) Kiedy spytałam o cenę Pan oznajmił, że całe 5 zł. Tak więc stałam się właścicielką ślicznej drewnianej tacy. Wystarczyło porządne szorowanie, delikatne szlifowanie i dwie warstwy szarej farby :) 

Tak wyglądała po myciu wstępnym:) 

A tak teraz :)




Pozdrawiam serdecznie i zmykam pracować:)

poniedziałek, 24 lipca 2017

Letni salon

        Witajcie :) Chciałam wszystkim podziękować za miłe komentarze pod ostatnim postem:) Cieszę się, że kredens się spodobał. Obecnie pracuję nad tym, by zapełnić wszystkie półeczki:) Chciałam powiedzieć, że brakuje mi wielu rzeczy, a przecież taka przestrzeń, nie może być niezagospodarowana. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że muszę koniecznie coś dokupić:) Dziś chciałam pokazać Wam nasz salon w nowej odsłonie. 
       Powoli opada ostatni kurz po remoncie:) Moje oczka cieszą nowe grzejniki, które już nie straszą:) Pokazałam jakiś czas temu  nowy stolik wykonany przez mojego mężusia. Stolik długo czekał na malowanie, bo wciąż było coś ważniejsze. W końcu znalazłam czas i go pomalowałam. Nogi pokryłam białą farbą, a blat pobieliłam. 





W salonie pojawiły się nowe poduszki i całość wygląda teraz bardzo wakacyjnie:) W mojej głowie nowy plan znalezienia dwóch regałów na książki. Mam nadzieję, że znalezienie ich nie będzie trwało tak długo, jak poszukiwania kredensu:)


Pozdrawiam serdecznie i na koniec pokażę Wam, że niebieski kolor nie tylko gości w naszych wnętrzach:) Buziaki 


 

środa, 12 lipca 2017

Kredens

        Witajcie :) Znowu mnie nie było przez chwilę, ale wcale się nie obijałam:)  Przez ostatnie dni pracowałam nad kredensem. Dziś pokażę Wam elekty mojej pracy:)
        Kredens, był w sferze moich marzeń od dawna, jednak zawsze okazywało się, że coś jest ważniejsze i kupno mebelka schodziło na dalszy plan. Kilka lat temu ( około 4 lat temu) zobaczyłam mój wyśniony mebelek w jednym ze sklepów z urzywanymi meblami. Kredens ten, był pięknie odnowiony, cena była znośna, okazało się jednak, że został on już kupiony. Wtedy, to postanowiłam znaleść kredens i odnowić go. Poszukiwania zajęły mi kilka lat... Pewnego dnia, zobaczyłam go na jednym z portali ogłoszeniowych. Mój wymarzony, wszystko się zgadzało: kształt, wielkość, cena 499 zł. Przeszkodą była tylko odległość, postanowiłam jednak zaryzykować i zapytać o transport. Przemili Państwo zgodzili się przywieźć mebelek do mojego domu.  Kiedy go zobaczyłam, cieszyłam się jak dziecko:) oczami wyobraźni widziałam jak jest już pomalowany na biało. Rodzina nie podzielała mojego entuzjazmu i patrzyli z politowaniem na "mojego grata". Po tygodniu szlifowania, malowania i skręcania, dziś dumnie stanął na swoim miejscu. Od południa buzia mi się śmieje jak na niego patrzę:) 













Tak wyglądał:

















Jak Wam się podoba? Pozdrawiam serdecznie i idę coś robić, bo tak mnie nosi:))