wtorek, 8 sierpnia 2017

Stojak na gazety

               Witajcie:) Tydzień afrykańskich upałów za nami. Aura na zewnątrz nie sprzyjała twórczym zajęciom. Mój termometr chciał uciekać z okna :) Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo źle znoszę upały. Opowiem Wam jak działa na mnie wysoka temperatura...
              W czasie jednego z upalnych dni, zupełnie przypadkowo, trafiłam na fajne miejsce w internecie. Znalazłam sklep ze starociami, który w swojej ofercie ma różne cudeńka. Dodatkowo sklep oferuje wysyłkę. To jest, to, co lubię najbardziej:) Od razu zobaczyłam wiele pięknych rzeczy i gdyby nie to, że staram się oszczędzać na coś DUŻEGO, to już wydałabym sporo. Nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam piękny stojak na gazety. Od jakiegoś czasu chodził za mną taki stojaczek, ale zawsze z tyłu głowy było, że są ważniejsze rzeczy. To ten upał skłonił mnie do zakupu:) mój mózg z przegrzania przestał racjonalnie myśleć i analizować. Taki stan skłonił mnie do nieprzemyślanego, nieracjonalnego, niepotrzebnego zakupu ;))) O ja biedna:)  Z niecierpliwością czekałam na paczuszkę.  Kiedy do mnie dotarła i ją otworzyłam to...... stwierdziłam, że stojaczek jest jeszcze ładniejszy niż na zdjęciu, a co najlepsze jest duży i pomieści sporo:) Tak prezentuje się w salonie.








             Jak już pisałam w poprzednim poście uwielbiam takie miejsca, jak sklepy ze starociami, giełdy i portale aukcyjne. Dlatego sklep ten przypadł mi go gustu. Codziennie około godziny 12 właścicielka udostępnia kilkanaście zdjęć z różnymi rzeczami i rozpoczyna się walka, kto pierwszy ten lepszy:) Pani bardzo szybko odpowiada na zadawane pytania i w ciągu kilku minut można stać się posiadaczką kilku skarbów ;) Sklepik jest prawdziwą wyspą wspaniałości. Czekam teraz na kolejne gorące dni z niecierpliwością :) Powiem tylko, że weekend też był upalny i odwiedziłam kilka sklepów:)), ale o tym innym razem.  Pozdrawiam cieplutko :)

poniedziałek, 31 lipca 2017

Wyszperane

        Witajcie Kochani, w ten upalny poranek:) Dziś pokażę Wam moje małe znalezisko.
Uwielbiam wszelkiego rodzaju giełdy staroci, wyprzedaże garażowe, portale ogłoszeniowe. Często na nie zaglądam i wyszukuję perełki, których pozbywają się inni. Tak w moje łapki wpadło już kilka mebelków i mój wymarzony kredens:) 
       Jakiś czas temu wybraliśmy się na giełdę staroci (tylko popatrzeć). Najbardziej lubię szperać na stoiskach typu: Pan ma wszystko na ziemi, a najlepiej jeszcze w błotku:) Właśnie w takim błotku, (dosłownie błocie) znalazłam moją nową tackę. Taca leżała pośród innych rzeczy, a nad nią krążyły dwie Panie. Na moje szczęście zniechęciło je błotko:) Kiedy spytałam o cenę Pan oznajmił, że całe 5 zł. Tak więc stałam się właścicielką ślicznej drewnianej tacy. Wystarczyło porządne szorowanie, delikatne szlifowanie i dwie warstwy szarej farby :) 

Tak wyglądała po myciu wstępnym:) 

A tak teraz :)




Pozdrawiam serdecznie i zmykam pracować:)

poniedziałek, 24 lipca 2017

Letni salon

        Witajcie :) Chciałam wszystkim podziękować za miłe komentarze pod ostatnim postem:) Cieszę się, że kredens się spodobał. Obecnie pracuję nad tym, by zapełnić wszystkie półeczki:) Chciałam powiedzieć, że brakuje mi wielu rzeczy, a przecież taka przestrzeń, nie może być niezagospodarowana. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że muszę koniecznie coś dokupić:) Dziś chciałam pokazać Wam nasz salon w nowej odsłonie. 
       Powoli opada ostatni kurz po remoncie:) Moje oczka cieszą nowe grzejniki, które już nie straszą:) Pokazałam jakiś czas temu  nowy stolik wykonany przez mojego mężusia. Stolik długo czekał na malowanie, bo wciąż było coś ważniejsze. W końcu znalazłam czas i go pomalowałam. Nogi pokryłam białą farbą, a blat pobieliłam. 





W salonie pojawiły się nowe poduszki i całość wygląda teraz bardzo wakacyjnie:) W mojej głowie nowy plan znalezienia dwóch regałów na książki. Mam nadzieję, że znalezienie ich nie będzie trwało tak długo, jak poszukiwania kredensu:)


Pozdrawiam serdecznie i na koniec pokażę Wam, że niebieski kolor nie tylko gości w naszych wnętrzach:) Buziaki 


 

środa, 12 lipca 2017

Kredens

        Witajcie :) Znowu mnie nie było przez chwilę, ale wcale się nie obijałam:)  Przez ostatnie dni pracowałam nad kredensem. Dziś pokażę Wam elekty mojej pracy:)
        Kredens, był w sferze moich marzeń od dawna, jednak zawsze okazywało się, że coś jest ważniejsze i kupno mebelka schodziło na dalszy plan. Kilka lat temu ( około 4 lat temu) zobaczyłam mój wyśniony mebelek w jednym ze sklepów z urzywanymi meblami. Kredens ten, był pięknie odnowiony, cena była znośna, okazało się jednak, że został on już kupiony. Wtedy, to postanowiłam znaleść kredens i odnowić go. Poszukiwania zajęły mi kilka lat... Pewnego dnia, zobaczyłam go na jednym z portali ogłoszeniowych. Mój wymarzony, wszystko się zgadzało: kształt, wielkość, cena 499 zł. Przeszkodą była tylko odległość, postanowiłam jednak zaryzykować i zapytać o transport. Przemili Państwo zgodzili się przywieźć mebelek do mojego domu.  Kiedy go zobaczyłam, cieszyłam się jak dziecko:) oczami wyobraźni widziałam jak jest już pomalowany na biało. Rodzina nie podzielała mojego entuzjazmu i patrzyli z politowaniem na "mojego grata". Po tygodniu szlifowania, malowania i skręcania, dziś dumnie stanął na swoim miejscu. Od południa buzia mi się śmieje jak na niego patrzę:) 













Tak wyglądał:

















Jak Wam się podoba? Pozdrawiam serdecznie i idę coś robić, bo tak mnie nosi:)) 


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Co u mnie słychać....

        Witajcie :) Znowu przepadłam na długo. W ostatnim czasie w Naszym Domku wszystko pokryło się kurzem. Przerabialiśmy instalację centralnego ogrzewania, nie muszę wam mówić, że w ścianach pojawiło się kilka dziur. Mężuś znowu musiał szpachlować i malować. Domowy rozgardiasz nie pozwalał na to, by wprowadzać zmiany we wnętrzach i pokazywać je na blogu. Dwa ostatnie weekendy spędziłam na sprzątaniu. W międzyczasie złapałam  puszkę białej farby i malowałam wszystko, co wpadło w moje łapki:) Stolik jest skończony, półeczka pod telewizor, pomalowałam też nasz kwietnik, bo jakoś tak stracił kolorki:) 
       W naszej sypialni pojawiła się nowa narzuta, którą wypatrzyłam w sklepie z dekoracjami do domu z tzw. drugiej ręki. Sklepik jest niezwykle klimatyczny uwielbiam w nim szperać:) Moja narzuta jest w cudownym błękitnym kolorze, a jej wymiary to 250/230 cm. Cena też była niezwykle przyjemna:) Jednym słowem musiała być moja :) Tak prezentuje się w naszej szarej sypialni. 










Nowe grzejniki. Zrobiło się przyjemnie nie mogłam już patrzeć, na te żeliwne.  Teraz w końcu mogę odsłonić okna :)

 

Pisałam już chyba, że od 4 lat szukam mojego wymarzonego kredensu. Chciałam, by był stary, z dużą ilością szufladek. Opcja kupienia nowego, jakoś do mnie nie przemawiała, chciałam sama (z pomocą kochanego mego M) odnowić go. W końcu doczekałam się dnia, w którym na jednym z portali ogłoszeniowych pojawił się ON mój kredens:) Myślę, że za jakieś dwa miesiące pokarzę Wam jak prezentuje się po odnowieniu:) Pozdrawiam serdecznie:)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Yeti w ogrodzie:)

    Witajcie :) W naszym ogrodzie zawitał Yeti ...... Serio, serio, zostawił nawet ślady:) 
        Zacznijmy od początku. Pisałam już Wam, że od jakiegoś czasu, wprowadzamy zmiany w naszym ogrodzie. Sadzimy, malujemy, siejemy. Od miesiąca staramy się założyć nowy trawnik w jednej części ogrodu. Ptaszki, deszcze, a teraz upał troszkę nam w tym przeszkadzają, ale małymi kroczkami zbliżamy się do celu:) W nowym trawniku musiała powstać ścieżka, która pozwoli nam czystą stopą dotrzeć do garażu. Nie chcieliśmy kostki, tylko jakieś inne rozwiązanie, które w jak najmniejszym stopniu zaburzy nam miękkość trawnika:) Znalazłam na jednym z portali ogłoszeniowych formy do kostki w kształcie stóp. Zamówiłam je i w marcu staliśmy się posiadaczami form, którymi dzielnie zajął się mój Tata:) Co trzy dni napełniał je betonem i tak powstały nasze stopy:) 






       Jak Wam się podoba takie rozwiązanie? Na pewno Yeti zawita jeszcze w innych częściach ogrodu:) Ścieżka sprawiła tez radość synkowi i jego znajomym, dzieciaki chodzą tylko po śladach i mają zabawę:)  

     Jeśli chodzi o moje malowanie to melduję, że pomalowałam, zdjęć nie zrobiłam, bo nie miałam czasu:( W weekend pakowałam wszystko do pudeł i zabezpieczałam meble przed kurzem. Nasz Domek czeka mała demolka. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego tygodnia.