Witajcie :) Dziś post ogrodowy :) Jak już Wam pisałam, dzielnie walczymy, aby nasz kawałek ziemi zagospodarować. Dużo czasu poświęciliśmy na prace ogrodowe, nawet takie koszenie trawy, to zajęcie na połowę soboty:)
Od dwóch lat w naszym ogrodzie trwają prace. Działka, na której jest dom podzielona jest na trzy strefy. Pierwsza strefa to miejsce, gdzie kiedyś powstanie taras, drugie, to miejsce rekreacyjno - wypoczynkowe, a trzecie to miejsce umownie zwane "sadem".
Strefa pierwsza znajduje się od strony drogi, jest to miejsce najbardziej reprezentacyjne i powinno wywoływać efekt ŁAŁ :) ...... Tak będzie kiedyś :) Obecnie miejsce to pozostawia wiele do życzenia :) Jak wiecie dom jest w fazie remontu a będzie jeszcze w fazie ...... aaa o tym kiedyś napiszę:) W strefie tej, posialiśmy nowy trawnik i zasadziliśmy tuje kolumnowe po dwóch stronach płotu. Tuje kolumnowe będą prowadzone do wysokości 2- 3 metrów, co pozwoli nam się odgrodzić od drogi i działki obok. Z przodu posadziliśmy tuje odmiana aureospicata, jest, to żywotnik, który bardzo szybko rośnie i tworzy bardzo gęsty żywopłot. Planujemy przycinać go na wysokość płotu. Kolejne roślinki, które zagościły w ogrodzie, to Hortensje. Mamy Hortensję bukietowe i ogrodowe. W zeszłym roku kupiłam Tawułę, która miała zaledwie kilka centymetrów, a w tym roku jej przyrost mnie zachwycił. W pozostałej części mamy Migdałowca, Pęcherznicę, Kalinę koralową, Lilaka, Magnolie i Rododendrony . W miejscu gdzie będzie taras, posadziłam Winobluszcz i muszę powiedzieć, że był to bardzo dobry pomysł. Roślinka pięknie przyrasta, a w jesieni jej liście przebarwiają się na cudowny czerwony kolor. Latem będzie chroniła taras przed promieniami słońca. W centralnym miejscu mamy Wierzbę mandżurską, która jest naszym naturalnym parasolem.











Kolejna strefa rekreacyjno- wypoczynkowa powstała w tym roku. Mąż dzielnie glebogryzarką przygotował ziemię do siania trawy, zrobiliśmy małą rabatkę i kolejne kwietniki z palet. O jednym z kwietników pisałam już na blogu. Na rabatce została stara róża, która rośnie w tym miejscu od zawsze. Zachwyca mnie kiedy kwitnie, udało mi się ukorzenić kilka jej gałązek i róża rośnie jeszcze w dwóch innych miejscach. W towarzystwie róży na rabacie są Żylistki i Tawuła, a także Floksy. Obok wejścia posadziłam jedną sztukę Danici. Jest to tuja rosnąca w kształcie kuli. Mam jeszcze takich 99 sztuk :) W donicach rosną choinki i Oleander. Z tej strony domu mamy posadzone Tuje szmaragdy, są to krzaczki, które sami szkółkujemy od kiedy miały po 3 cm. Z niesamowitą satysfakcją je posadziliśmy, włożyliśmy dużo pracy w to by nasze krzaczki urosły. Przed nimi rośnie Rododendron. Obok Clementis, który niesamowicie walczy o przetrwanie, ale zdecydowanie walkę przegrywa. Za ekologiczny parasol służy nam Wierzba płacząca. W strefie tej odpoczywamy, grilujemy i gramy w piłkę :) Mamy też wędzarnie, w której wędzimy smakołyki :)










W strefie, którą nazwałam "sadem" mamy rośliny, które dają nam owoc, są tu drzewka owocowe, Borówka amerykańska Bluegold (polecam tą odmianę jest niewymagająca i mrozoodporna, idealna dla początkującego ogrodnika) , Truskawki i Żórawinę. Tutaj też stoją roślinki, które czekają na sadzenie. W naszej szkółce mamy jeszcze wiele roślin. W części garażowej mam mój mały wrzosowo - iglakowy zakątek. Posadziłam w jednym miejscu kilka roślin nie mając pojęcia o ich wymaganiach glebowych i o tym, czy mogą one rosnąć w swoim towarzystwie. Tak więc rosną sobie Migdałowiec, Sosna czarna, Jałowce, Wrzosy, Chryzantema i Budleje. Garaż zaczyna porastać Winobluszcz.. Nasz ogród jest jeszcze mało fotogeniczny, gdyż wszędzie widać sterty desek, które suszy i czeka na swój czas :)











W tym roku zrobiliśmy betonowe stopy na trawniku (o stopach pisałam w poście), kolejne czekają na zamontowanie. Największym tegorocznym wyzwaniem było zrobienie betonowych słupków, które wykorzystaliśmy do budowy ogrodzenia wokoło" sadu". Wykonanie słupków zajęło nam jeden dzień. Zamówiliśmy beton i zaopatrzyliśmy się w specjalne formy. Kolejny etap, to suszenie słupków następnie wiercenie w ziemi i ustawianie ich, potem już tylko siatka leśna. Nasz "sad" obsadziliśmy tujami, wygospodarowaliśmy też spory kawałek ziemi na pole truskawek. Bardzo ważnym urządzeniem jakie zakupiliśmy jest glebogryzarka.
Tak wygląda obecnie nasz ogród :) Jeszcze długa droga przed nami, by było tak jak sobie wymyśliliśmy :) Większość roślin, która jest w ogrodzie została zakupiona prze Olx. Naprawdę, kilkakrotnie miło byłam zaskoczona, gdy okazało się, że kupienie roślinki od producenta jest bardziej opłacalne niż zakup w sklepie ogrodniczym, czy w małych szkółkach. Kupując całą paletę Szmaragdów płaciliśmy 1 zł za krzak, co daje nam 100zł za całość. Taka sama cena Tuji Danica. Jeśli więc, potrzebujecie większej ilości roślin to polecam zakup od producenta. W taki właśnie sposób kupowałam nasze rośliny. W jednej z paczek dostałam Hortensje bukietowe, które były połamane. No cóż, tak się dzieje, gdy kurier, zamiast położyć ostrożnie paczkę, wykonuje nią rzut za trzy punkty. Kiedy zadzwoniłam do pana, który sprzedał mi krzewy on powiedział, abym się nie martwiła, a połamane końcówki wsadziła do ziemi kwiatowej, podlała i szczelnie zakryła woreczkiem foliowym. Po kilku tygodniach miałam ładnie ukorzenione roślinki:)

W tym roku czeka mnie jeszcze sadzenie poziomek, które wysiałam w marcu. Maluchy dzielnie rosną:) Nie uda mi się już niestety posadzić ukorzenionych hortensji miejsce gdzie mają rosnąć jest jeszcze nie przygotowane. Tak więc zaczątki ogrodu są, pomysł jest, chęci do prac również :) Brakuje tylko czasu. Najbardziej czekam na sadzenie roślin z przodu domku. Jednak brak tarasu, skutecznie mi to uniemożliwia, a nie chcę sadzić teraz, gdy wiem, że roślinki mogą ulec ziszczeniu podczas prac.
Dziękuję Wam, za wszystkie przemiłe komentarze pod ostatnim postem :) Bardzo, cieszy mnie to, że witrynka przypadła Wam do gustu:) Przepraszam, że nie odpisałam pod każdym komentarzem, ale ostatnio szaleje u nas choróbsko i wszystko idzie mi opornie. Nawet ten post piszę na kilka razy, co nigdy mi się nie zdarzyło :( Pozdrawiam Was serdecznie, cieszę się , że do mnie zaglądacie i zostawiacie po sobie ślad w formie komentarza. Dajecie mi siłę do dalszych poczynań domowych. Ściskam papa :))))
Witajcie :) Przyszła jesień i przywitała nas ulewami :( Wiecie już, jak nie lubię tej pory roku, ale obiecałam sobie, że w tym roku, na jesień nie narzekam i tak oto, okazało się, że nie jest tak źle :) Niedawno kupiłam maszynę do szycia i dzielnie na niej pracuję :) Nie wiem na jak długo starczy mi tego zapału i entuzjazmu, ale obecnie jestem zafascynowana szyciem i powstało już kilka rzeczy:)
W ubiegłym tygodniu kilka dni spędziłam z synusiem w naszym Domku :) Czas upłynął mi pod znakiem malowania. Udało mi się skończyć witrynkę, o której pisałam w jednym z postów. Obiecywałam, że pokażę ją przed świętami, ale kilka dodatkowych dni w Domku, pozwoliło mi uporać się z nią szybciej. Witrynkę kupiliśmy za całe 100 zł. Kiedy tylko ją zobaczyłam wiedziałam, że będzie moja:) Praca przy niej była idealną formą relaksu :)) Tak, wiem, co myślicie "jak ktoś może się relaksować zdzierając starą farbę ?" Uwierzcie mi ja mogę :)) Witrynka stanęła obok kredensu, nie wiem, czy będzie, to jej ostateczne miejsce:) U nas wszystkie meble wędrują. Tak wygląda mój nowy mebelek :)
A tak w chwili, gdy go kupiliśmy
Mam nadzieję, że moja metamorfoza Wam się podoba:) Zmykam do maszyny :) Jest ciemna noc, więc ja SOWA zaczynam życie :)) Pozdrawiam serdecznie :))
Witajcie :) Dziś chciałam pokazać wam "moje dzieło". Od kilku lat, wzdycham do wszelkiego rodzaju przytulanek, podusi, wianków, które widzę na Waszych blogach. Podziwiam wszystkich, którzy potrafią szyć na maszynie i tworzą takie cuda.
Od jakiegoś czasu, sama chcę nauczyć się szyć na maszynie. Na przeszkodzie do nauki stał mi brak sprzętu. Kilkakrotnie przyglądałam się w sklepach maszyną, w końcu w ten weekend kupiłam swoją, pierwszą i próbuję szycia. Oto pierwsza w moim życiu uszyta przeze mnie rzecz :) Moje rękodzieło :)) Brzmi dumnie :) Od razu, chciałam podzielić się z Wami moimi poczynaniami maszynowymi, gdyż wiem, że nikt tak jak Wy nie potrafi dodać skrzydeł do działania.
Już spieszę z wyjaśnieniami, że jest to kostka. Podusie przygarnął z radością mój synuś, od rana asystował mi przy szyciu. On chyba najbardziej wierzy we mnie i moje umiejętności:)
Trzymajcie za mnie kciuki, aby mój zapał do szycia nie zgasł :)
Witajcie :) Ostatnie chwile lata, dzień coraz krótszy, zimne wieczory i poranki, nowy katalog Ikea :). Spójrzmy prawdzie w oczy, lato odchodzi :( . Wskazuje na to, kartka kalendarza i pogoda za oknem. Jak już wiecie, nie lubię jesieni. Jednak w tym roku, postanowiłam podejść do tej pory roku w sposób optymistyczny :) Nie będzie mi, jesień wiatrem i deszczem dmuchała w twarz :) Tak oto zaplanowałam sobie, że jesienne dni spędzę pracowicie. Punkt pierwszy: robię przetwory z owoców, które wyrosną nam w ogrodzie. Takie miałam plany, ale niestety w tym roku nie urosło nam nic :( Łapki czymś jednak muszę zająć, więc szperam za nowymi rzeczami, które można przerobić:)


Przez ostatnie weekendy pracowaliśmy w ogrodzie. Posadziliśmy 100 sztuk szmaragdów. Krzaczki pochodzą z naszej malutkiej szkółki, którą założyliśmy 3 lata temu i teraz, cieszymy się naszymi, własnymi roślinkami. Pozostałe krzaczki i kwiaty w ogrodzie, przez ostatni rok bardzo podrosły i wszystko zaczyna wyglądać. Dokupiłam tulipanów, krokusów teraz wszystko muszę posadzić, tylko jeszcze nie wiem kiedy to zrobię:) Na sadzenie czekają też krzaczki hortensji bukietowej, które sama pikowałam i malutkie krzaczki poziomek. Poziomki siał mój synuś i jest z nich niesamowicie dumny :) W ubiegłym roku, założyłam wrzosowisko i teraz widzę pierwsze efekty mojej zeszłorocznej pracy. Wrzosy pięknie kwitną, tak spodobały mi się te kwiaty, że jeden zagościł nawet we wnętrzu :) Kochani wiecie już co robiłam jak mnie nie było.
Od kilku lat koniec wakacji kojarzy mi się z pojawieniem się nowego katalogu Ikea. W tym roku, katalog też trafił do naszej skrzynki. Co mogę Wam powiedzieć o moich wrażeniach związanych z nim.... Znowu nie było efektu ŁAŁ :( Nic mnie nie zafascynowało, nie mam poczucia, że muszę coś koniecznie mieć. Przeglądając kolejne strony, znalazłam parę ciekawych rzeczy. Spodobał mi się pomysł mini katalogu, w którym pokazane są nowości i produkty w niższych cenach.




Wracając do jesieni. Robię sobie zapasy na zimę, w postaci mebli i rzeczy, które będę mogła odnowić :) Już zacieram łapki i nie mogę się doczekać momentu, gdy zabiorę się do realizowania moich projektów :) A najwspanialsza wiadomość jest taka, że staliśmy się posiadaczami narożnej witryny, która idealnie pasuje do kredensu. Trafiliśmy na nią zupełnie przypadkiem, kiedy pojechaliśmy kupić inny mebel. Mam nadzieję, że szybko uda mi się ją odnowić i jeszcze przed świętami stanie w jadalni :) A to kilka rzeczy, które czekają na metamorfozę :)
Zapraszam Was, na konkurs urodzinowy do Moniki z bloga Home my white dream . Z okazji urodzin Monika przygotowała wspaniałe rzeczy po, które można ustawić się w kolejce :)
Witam Was serdecznie:) Wakacje dobiegają końca, lato też powoli odchodzi. Noce i ranki są już chłodne, w powietrzu czuć jesień. Nie wiem, czy tylko mi ten rok tak szybko mija? Tak niedawno była wiosna, potem lato i wakacje, które minęły niepostrzeżenie. Nadchodzi nielubiana przeze mnie pora roku. Wakacje, pozostawią nam wiele miłych wspomnień. W ich czasie usłyszałam od mojego synusia dwa razy słowa: "Mama, to najwspanialszy dzień mojego życia" . Przyznajcie, że po takich słowach serce rośnie i podskakuje z radości:) Dość już wspominek:) Już zmieniam temat i przechodzę do rzeczy:)
Na pierwszy plan idą dodatki:) W ubiegłym tygodniu, przyszła do mnie paczka nr 2 z mojej ulubionej Wyspy :) W paczuszce były skarby, które skrzętnie gromadziłam przez ostatnie tygodnie. Nie wiem, czy Wy lubicie, takie stare wygrzebane rzeczy, ale ja uwielbiam i z radością stwierdziłam, że na żywo są jeszcze ładniejsze. Tak więc stałam się posiadaczką skarbonki. Nasza domowa skarbonka, którą synuś uwielbiał, miała drobny wypadek i odpadł jej ryjek. Synuś był załamany, gdyż to on doprowadził, do tej wielkiej tragedii. Na szczęście wypaczyłam i kupiłam uroczego baranka skarbonkę.
Kolejne skarby to: serduszko, ramka, świeczniki lub flakoniki jak kto woli :), pojemnik na kawę i obrazek z Kubusiem Puchatkiem. Obrazek jest uroczy, na żywo okazało się, że jest to ręczny szkic. Tak prezentują się moje zdobycze :)
Kolejne, moje zdobycze, upolowałam w Pepco na trwających wyprzedażach. Pułka z napisem "Wyprzedaż" bardzo skutecznie mnie przyciągnęła : )Moja radość, była tym większa, że okazało się, że na końcu regału znajduje się, druga malutka karteczka z napisem:" - 50 % od ceny przecenionej" :)) Sama radość :) Dzięki temu stałam się posiadaczką dwóch zegarów jednego za 9.99zł. i drugiego za 4,99zł. Moje łapki przygarnęły też dwa komplety ramek za 2,99zł. i 3,99zł. Obym napotkała jeszcze kiedyś na takie promocje:))




Białą ramkę kupiłam z myślą o stworzeniu galerii w salonie. Ścianę nad sofą postanowiłam wykorzystać do stworzenia owej galerii. Poczyniłam już pewne przymiarki i wiem co chcę mieć :) Marzę o ścianie pokrytej fotografiami w różnych ramkach. Galeria, to moje kolejne maleńkie marzenie:) Niepokoi mnie jedynie fakt wbijanie gwoździ w nowe ściany:( Wiadomo, kobieta zmienną jest:), a jak za parę miesięcy, zechcę coś zmienić i przestawić wszystkie mebelki, a gwoździe zostaną? Takie rozterki mną targają :) Postanowiłam wypróbować rzepy montażowe, które są niezwykle polecane, w różnego rodzaju programach o urządzaniu wnętrz. Nie jestem do nich przekonana i obawiam się, czy aby na pewno, ten cudowny rzep utrzyma ramkę? Nie chcę, by któregoś, pięknego dnia, w czasie raczenia się kawką, któreś ze zdjęć wylądowało komuś na głowie. Mam do Was pytanie, czy korzystacie z rzepów w swoich domkach? Jeśli tak, to jakie są wasze doświadczenia, jeśli chodzi o ta nowinkę.Kupiłam w jednym z marketów budowlanych, jeden komplet super rzepów i teraz jest w fazie testów.


Zobaczymy jak wypadną moje testy:)
Na koniec, chciałam Wam wszystkim ogromnie podziękować, za strasznie miłe komentarze:) Jesteście wspaniałe, nawet nie wiecie jakiego pozytywnego kopa daje czytanie tak miłych słów:) Cieszę się, że mój kredens dalej się Wam podoba :) Pozdrawiam Was bardzo serdecznie :) Ogromnie się cieszę, że powoli, staję się częścią, tej wspaniałej blogowej rodziny. Ściskam Was mocno :)) Trzymajcie kciuki za moje plany i marzenia:))
Witajcie :) Weekend jak zwykle minął za szybko :( Nie wiem jak to jest, że tydzień ciągnie się niemiłosiernie, a sobota i niedziela mijają tak szybko. W piątek jak zwykle pojechaliśmy do Domku. Spędziliśmy piątkowy wieczór pod gwiazdami, oglądając film w kinie pod chmurką. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio, siedziałam, tak beztrosko na kocyku:) Nasz synuś został pod opieką dziadków, wiec mieliśmy pełny relaks:) W sobotę wybraliśmy się nad wodę. Niestety, popołudniowy deszcz zakończył nasz odpoczynek.
Po powrocie do Domeczku, w końcu wzięłam się za układanie rzeczy w moim kredensie. Pisałam już, że brakuje mi sporo rzeczy :) Nie spodziewałam się, że mebel ten, jest nie tylko piękny, ale też niezwykle praktyczny. Jego pojemność zadziwia mnie i cieszy jednocześnie. Uwielbiam wszelkiego rodzaju przydasie kuchenno - jadalniane i sądziłam, że mam sporo rzeczy. Po wpakowaniu wszystkiego do kredensu, okazało się, że jest tego niewiele:) Dlatego staram się dzielnie zapełniać mebelek. Kupiłam śliczne miseczki w miętowym kolorze, a teraz czekam na przesyłkę z mojej ulubionej wyspy:) Mój kredens nabiera kolorów, jednak daleko mu do ideału:) Wymarzyłam sobie, że będzie wypełniony pastelowymi naczyniami i tak kiedyś będzie:) Potrzeba na to, sporo czasu i nie oszukujmy się pieniędzy:) Tymczasem prezentuje się tak :)









Wiecie już, że zbieramy na coś dużego, wiec marzenie o pastelowych naczyniach, kubeczkach, miseczkach itp. odkładam na później. Wychodzę z założenia, że jeśli w życiu jest miłość i zdrowie, to każde marzenie wcześniej, czy później się spełni :)) Tymczasem poluję na kolejne (tanie:)) skarby, które umieszczę w kredensie, na wyprzedażach i w sklepach ze starociami:)). Ostatnio, odkryłam dwa sklepy z angielskimi starociami i jestem nimi oczarowana. Od dawna wzdycham do angielskiej porcelany, oczarowały mnie jej pastelowe kolory. Mam nadzieję, że już niedługo uda mi się kupić coś pięknego w dobrej cenie:) Pozdrawaim Was serdecznie :))